Jesteś tutaj

Gdzie ci [modlący się] mężczyźni?

recenzja książki "Boża kompania" M. Pietrzaka

Rozglądam się w kościele i widzę, że większość osób modlących się to kobiety. Mężczyźni gdzieś skrzętnie się poukrywali albo w ogóle ich nie ma. Panie natomiast czytają, śpiewają, modlą się, a poza liturgią także sprzątają, koszą trawniki i właściwie dbają o kościół.

Gdzie ci mężczyźni? Gdzie są ojcowie rodzin, mężowie oraz mężowie Boży? Gdzie św. Józef, co przyprowadza swego Syna do Świątyni? Widzę jednego mężczyznę w kościele i zapytuję grzecznie, czy zechce przeczytać pierwsze czytanie. Przerażenie w oczach, strach i odpowiedź, że raczej nie, bo gardło mu od dawna doskwiera, a poza tym bez okularów nie widzi tak wyraźnie i mógłby się pomylić. A gdzie miłość do Wodza wodzów i Króla królów?

O takiej właśnie miłości napisał książkę Mateusz Pietrzak, przedstawiając świadectwa piętnastu mężczyzn, z którymi przeprowadził rozmowy o Bogu i życiu. Czy da się żyć, wierząc w Boga i jednocześnie prowadzić „normalne życie”? Czy mężczyzna może modlić się do Boga bez obawy, że zostanie zakonnicą? Okazuje się, że owszem… i to jak! Wiara umacnia męskość i to w Chrystusie mężczyzna odnajduje obraz doskonałego mężczyzny, wzoru cnót, o które sam powinien zabiegać. Policjant, strażak, ojciec rodziny, skaut, komandos oraz wielu innych – oni wszyscy przyznają w swoim świadectwie, że Chrystus jest dla nich umocnieniem i to dzięki Niemu są w stanie pokonać swoje słabości.

Mężczyzna bez słabości nie istnieje. W końcu musi je pokonywać! A skąd brać siły? Z wiary! Kiedy nic nie układa się po myśli mężczyzny, a jest świadomy wielkiej odpowiedzialności za siebie i innych, czy to w zespole ratowniczym w górach, czy to podczas akcji policyjnych, mężczyzna zawierza się Bogu i zdając się na Niego, robi to, co pozostaje mu do zrobienia. Babskie gadanie? Mężczyźni z książki Boża kompania wcale nie wyglądają na maminsynków, mazgajów, bo codziennie stają przed odpowiedzialnymi decyzjami, związanymi z wielkim stresem. I to modlitwa pomaga im się odnaleźć.

Co zachwyca podczas czytania tych świadectw? Są krótkie, rzeczowe i na temat. Wstępna informacja o tym, kim jest rozmówca, jak przebiega jego życie, kim jest dla niego Bóg, jak pracuje i co z tym dalej robi. Nic ponad to, żadnego zbędnego ględzenia! Jeśli nie przekonało Cię jedno świadectwo, to jest jeszcze czternaście innych, a każde mocne i inspirujące. Każde różni się od poprzedniego, bo przecież każdy mężczyzna jest inny, choć ma te same pragnienia. Zamiast szukać na siłę jakiś emocji i udowadniać sobie, czy się jest prawdziwym mężczyzną, można sięgnąć po tę książkę, przekonać się, jak to się innym udaje i spróbować tego we własnym życiu, do czego na samym końcu książki zachęca sam autor.

* * *

Mateusz Pietrzak, Boża kompania, Edycja św. Pawła, 2015, ss. 112