Jesteś tutaj

Sobór od kuchni

recenzja książki "Sobór Watykański II. Historia dotąd nieopowiedziana" R. de Mattei

W Internecie można znaleźć wiele recenzji na temat książki Roberta de Mattei, profesora historii chrześcijaństwa z Włoch, napisanej z okazji ogłoszenia Roku Wiary przez papieża Benedykta XVI. W Polsce wydaniem tej książki zajęło się wydawnictwo „Wiedeń 1683”. Przyznam się, że bardzo zaintrygował mnie tytuł, dlatego postanowiłem zabrać się za lekturę. Książkę przeczytałem z zapartym tchem, lecz po jej skończeniu miałem raczej mieszane uczucia.

Na pewno nie można zarzucić autorowi braku merytorycznego przygotowania, gdyż przypisów na każdej stronie czasem bywa bardzo dużo (więcej niż tekstu głównego), nie brakuje także odwołań do innych opracowań i artykułów, cytatów z rzeczywistych zapisów rozmów czy z pamiętników Ojców Soborowych. Profesor de Mattei kreśli historię Soboru Watykańskiego II jako znawca tematu, zagłębia się w genezę, w okres przedsoborowy, usiłuje analizować przyczyny zwołania soboru oraz szczegółowo poddaje krytyce sam przebieg tego wydarzenia, sesja po sesji, czasem nawet dzień po dniu. Powstała z tego wybuchowa historia starć i konfliktów między biskupami i kardynałami, między soborem a papieżem, między postępowcami a tradycjonalistami, między światem a Kościołem. Barwnie opisywane przepychanki pozwalają mniemać, że Sobór Watykański II to wydarzenie niezwykłe raczej z czysto ludzkiej perspektywy, ciężko tam doszukiwać się działania Ducha Świętego, a jeśli już kogoś można znaleźć, to raczej nieprzyjaciół Boga i Kościoła. Dodatkowe rozdziały o stanie Kościoła po soborze wskazują, iż cały kryzys w Kościele, kryzys wiary oraz powołań to wina samego Soboru i samowoli Ojców Soborowych. W tych wywodach nawet abp Marcel Lefebvre wypada dosyć pozytywnie, jako strażnik doktryny. W książce wszystkim bez wyjątku się obrywa. Każdy uczestnik soboru ma osobny przypis, w którym znajdziemy lata życia (lub rok urodzenia), wykształcenie, krótką notkę o działalności w Kościele, a także informacje na temat prowadzenia się czy różnego rodzaju kontrowersji. Tym sposobem otrzymujemy katalog osób o uwikłanych w różne intrygi życiorysach, którzy decydowali o dalszych losach Kościoła…

Można zadać sobie pytanie, czy w takim razie Sobór Watykański II miał jakiś cel i czy rzeczywiście było tak źle, jak twierdzi profesor de Mattei. W gruncie rzeczy trudno nie zgodzić się z trafną analizą Kościoła posoborowego, lecz na ile sam sobór wpłynął na te „postępowe ruchy”, wstrzymałbym się z oceną na ten temat. A powodów jest kilka. Pan profesor sprawia wrażenie zwolennika poglądu, iż prawdziwy papież powinien być Włochem. Niezrozumienie św. ojca Pio oraz jego prześladowanie przez Święte Oficjum rozumie dość opacznie jako wyraz samej woli papieży Jana XXIII oraz Pawła VI, co czyni z nich raczej wrogów Kościoła. Autor, krytykując XX wiek za nieliczne postaci świętych, zapomina, że to ten sam wiek, w którym Kościół poniósł najwięcej ofiar za wiarę, nie tylko w czasie wojen, ale w latach po nich. Przemilcza również fakt, iż „rozprężenie” dyscypliny po soborze to efekt długiego procesu, który trwał od początku XX wieku w Europie. Profesor pomija przy tym rozwój nauk, w tym również teologii i filozofii, co nie jest tożsame z odstąpieniem od doktryny.

Daleko mi do hurra-optymizmu, sam uważam się za tradycjonalistę, lecz nie mogę się zgodzić z profesorem w jego analizie w wielu kwestiach. I choć nie jestem historykiem, może brakuje mi fachowej wiedzy, zauważam w książce również defekty warsztatu pracy, w tym wymienione powyżej przemilczenia czy naginania faktów do swoich wyrazistych poglądów. Profesor Robert de Mattei zdaje się zapominać o podstawowych kwestiach związanych z kondycją człowieka. To prawda, że biskupi i kardynałowie, jak wszyscy inni, to grzesznicy, ludzie słabi, ale nie da się analizować historii Soboru Watykańskiego II bez pierwiastka boskiego, ponieważ przy całej chęci zachowania obiektywizmu i naukowości, nie można patrzeć na Kościół i jego dzieje jak tylko na historię zmagań ludzi, walk oraz polityki. Takie spojrzenie wypacza obraz, sprawia, że nie dostrzeże się nigdy istoty zjawiska, jakim było Vaticanum II.

Po co zatem taka książka i czy warto ją czytać? Tak, wręcz należy ją przeczytać, by poznać nawet tę „mroczniejszą” część Soboru Watykańskiego II, te liczne niespokojne dyskusje ojców, spekulacje mediów, napięcia, jakie wywoływały pewne głosowania i obrady, by zobaczyć, że wielka wiara rodzi się w bólach, w cierpieniach i napięciach. Trzeba sobie przy tym uświadomić, że wbrew temu, co się uważa, burzliwością obrad Vaticanum II nie odstaje od innych soborów powszechnych, a nawet jawi się jako umiarkowany. Ta książka to także wyraz miłości i troski autora o Kościół, o przyszłość Europy oraz o prawdę w dyskusji nad interpretacją soborowych dokumentów. Warto przeczytać tę pozycję, sięgnąć do samych dokumentów, konstytucji soborowych, by zrozumieć, co wywołuje taką burzę i mieć świadomość, że wypaczenia w postrzeganiu Soboru nie pochodzą w dużej mierze z samego wydarzenia, lecz są, jak to ujął papież Benedykt XVI, późniejszą naleciałością tych wszystkich, którzy upatrywali w Soborze nie odnowy, lecz zmiany kierunku, zerwania z tradycją, co było po prostu niemożliwe.

 

***
Roberto de Mattei, Sobór Watykański II. Historia dotąd nieopowiedziana, Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1983, Ząbki 2012.